Czy niedźwiedzi rynek kryptowalut się skończył?

Nawet po pojawieniu się oznak ożywienia w ostatnich tygodniach, cena dwóch wiodących cyfrowych monet, Bitcoina (CRYPTO:BTC) i Ethereum (CRYPTO:ETH), spadła o prawie 30% od maja.

Tymczasem wolumen obrotu wszystkimi kryptowalutami spadł w czerwcu o ponad 40%, a w zeszłym miesiącu osiągnął najniższy poziom od początku roku.

Ale ostrzegamy, nawet jeśli kryptowaluty wydają się ponownie budować pozytywny impet, podstawy nadal wyglądają niepokojąco, a w najbliższej przyszłości może być jeszcze gorzej. W rezultacie, Bitcoin, Ethereum i inne kryptowaluty stoją w obliczu rosnącego ryzyka w przyszłości.

Koniec kolejki dla kryptowalut w Chinach

Przez lata chińscy inwestorzy byli jednymi z największych motorów napędowych hossy na rynku kryptowalut. Wynika to z rygorystycznej kontroli odpływu kapitału egzekwowanego przez rząd centralny.

W rzeczywistości obywatele mogą nabyć tylko 50 000 dolarów zagranicznych walut rocznie, więc przeniesienie ciężko zarobionych pieniędzy za granicę za pośrednictwem kryptowalut stało się nie do pomyślenia.

To spowodowało zawyżenie wartości niektórych monet z powodu ograniczonej podaży. Na przykład, załóżmy, że chiński miliarder technologiczny Chen chce przelać 48 milionów dolarów na Kajmany za pomocą kryptowaluty znanej jako moneta send-me-now (SMN).

Jednak dostępnych jest tylko 100 monet SMN, więc Chen musi najpierw wylicytować cenę każdej monety do 480 000 USD, aby była to jednorazowa transakcja. Można sobie wyobrazić, jak cena kryptowalut może w ten sposób często i nagle pójść w górę.

Ale wydaje się, że rządowi chińskiemu nie podoba się ta luka. Niedawno rządząca Partia Komunistyczna zabroniła instytucjom finansowym i podmiotom korporacyjnym prowadzenia interesów z inwestorami kryptowalutowymi.

Ponadto, prowincje zaczynają delegalizować operacje wydobywania kryptowalut, powołując się na obawy związane z ochroną środowiska (do czego przejdziemy później). Trudno jest odbić się ceną jakiegokolwiek aktywa, gdy jego główni nabywcy zostali wykluczeni z rynku, a ostatnia zmienność cen tokenów niezbywalnych (NFT) tylko dodała paliwa do ognia.

NFT nie są tym, czym się wydają

Logika stojąca za szumem wokół NFT jest prosta: autentyczna, fizyczna sztuka jest droga. NFT są autentyczną, cyfrową sztuką. Dlatego też NFT powinny być również drogie (następstwo: monety NFT idą w górę). Niestety, jest to dalekie od prawdy.

Fizyczne dzieła sztuki nie są drogie tylko dlatego, że ludzie, którzy je kupują, są koneserami, którzy lubią pić czerwone wino, oglądając swoje kolekcje. Duża część popytu w tym świecie jest również napędzana przez unikanie płacenia podatków (czyli obniżanie podatków za pomocą legalnych środków).

Działa to w następujący sposób. Załóżmy, że zamożna osoba fizyczna (HNWI) o imieniu Sarah kupuje na aukcji dzieło sztuki o wartości 5 milionów dolarów i wysyła je bezpośrednio do wolnego portu – wyznaczonej strefy ekonomicznej, w której cło i podatki nie obowiązują do momentu opuszczenia strefy – aby legalnie uniknąć podatku od sprzedaży. Pięć lat później wartość dzieła sztuki wzrasta do 25 milionów dolarów.

Sarah wynajmuje rzeczoznawcę, który zazwyczaj ma motywację finansową, aby zawyżyć wartość dzieła, aby potwierdzić jego wartość. Następnie przekazuje go organizacji non-profit i może odliczyć pełną wartość rynkową dzieła w momencie certyfikacji (25 milionów dolarów) od swojego dochodu, zazwyczaj w ciągu kilku lat. Ponieważ robią to właściciele wielkich fortun, wartość dzieł sztuki może również zostać znacznie zawyżona.

Jednak w przypadku NFT popyt nie jest powtarzalny. Po pierwsze, większość organizacji non-profit nawet nie akceptuje kryptowalut. Co więcej, istnieje wiele niejasności co do klasyfikacji NFT. Załóżmy, że Urząd Skarbowy stwierdzi, że NFT Sary było przedmiotem kolekcjonerskim, a nie niematerialnym aktywem kapitałowym, to trudno.

W takim przypadku mogłaby ona odliczyć tylko swoją podstawę kosztową (5 milionów dolarów) za swoją darowiznę – co skutkowałoby niepotrzebną transakcją.

Dopóki nie będzie większej jasności co do tego, jak są one klasyfikowane w kodeksie podatkowym, nie ma zbyt dużej wartości dla NFT opartych na blockchainie Ethereum. Na marginesie, prawdopodobnie w najlepszym interesie Wuja Sama jest, aby tak pozostało.

Tymczasem ich użyteczność dla kolekcjonerów sztuki cyfrowej jest bardzo kontrowersyjna. Nabywcy otrzymują wyłączne prawa do przedmiotu, ale często za bardzo wysoką cenę za coś, co można znaleźć w całym Internecie (np. wideo profesjonalnego koszykarza). W związku z tym mało prawdopodobne jest, aby rynek ten w dłuższej perspektywie mógł przyciągnąć znaczący kapitał inwestorów.

Przepisy nie nadążają za innymi możliwymi zastosowaniami, takimi jak w nieruchomościach, więc chociaż NFT są innowacyjnym sposobem przechowywania czegoś takiego jak akt własności ziemi, praktyka ta wymaga większej akceptacji ze strony branży i organów regulacyjnych, zanim się przyjmie.